
Fot. eKAI
Kolejny Wielki Post w naszym życiu, znowu te same oczywiste sprawy: mamy pojednać się z Bogiem. Nie wolno nam tego czasu zmarnować, bo jest to czas wielkiej łaski Bożej, jest już wielką łaską Bożą to, że tego czasu doczekaliśmy, że otrzymaliśmy tę kolejną szansę. Dlatego mamy ten Wielki Post potraktować jako czas upragniony i jako dzień zbawienia, a nie kolejną kulę u nogi, czy kolejne udręczenie, jakie Kościół narzuca biednym wiernym. Zatem, i tym razem – wszystko jasne, słowo Boże nie stawia przed nami jakichś bardzo trudnych do zrozumienia tematów. Bardzo konkretne wskazania Jezusa, dotyczące trzech praktyk, które my dzisiaj wymieniamy jako trzy dobre uczynki, czyli: modlitwa, post i jałmużna. Jezus wypowiada się na temat każdej z nich, kładąc nam na serce bardzo mocno sprawę głębokiego ich zrozumienia i spełniania nie na pokaz, ale na chwałę Boga i dla własnego duchowego pożytku, co z pewnością także przełoży się na pożytek innych.
To czas wyciszenia, refleksji, dobrych i konkretnych postanowień, okazja do uporządkowania swego życia, przemyślenia od podstaw jego różnych aspektów, a temu mają służyć Rekolekcje wielkopostne i Spowiedź, a także nabożeństwa, tak charakterystyczne dla tego czasu i tak przez nas ulubione: Droga Krzyżowa i Gorzkie Żale.
My to wszystko wiemy, w te praktyki na pewno wielu z nas się włączy; z pewnością przeżyjemy – jako Parafia – udane Rekolekcje wielkopostne, wielu z nas się wyspowiada. Można więc powiedzieć, że elementy całej układanki mamy w zasięgu ręki: i pouczenia, zawarte w Bożym słowie – jasne i oczywiste – i praktyki wielkopostne, i czas odpowiedni. Cóż więc pozostaje?
Zacząć budować. Czyli – przemieniać swoje życie, porządkować je, zwracać się ku Bogu, poprawiać relacje z ludźmi, pokonywać grzechy i słabości, które najbardziej dają nam się we znaki. Moi Drodzy, czy możemy z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że tak właśnie stało się po ostatnim Wielkim Poście? A po wcześniejszym? A po którymś z jeszcze wcześniejszych?
Który to już Wielki Post w naszym życiu: piętnasty, czterdziesty, pięćdziesiąty ósmy, osiemdziesiąty czwarty – który? A który z tych Wielkich Postów przyniósł jakąś wyraźną przemianę, jakąś trwałą przebudowę choćby jednej, konkretnej sfery naszego życia? A jeżeli tak – to jaką? Gdyby tak nam teraz przyszło stanąć przed Jezusem i spojrzeć Mu w oczy, a On zapytałby: „Powiedz Mi, proszę, co konkretnie możesz mi podarować jako owoc Wielkiego Postu?” – to co byśmy wskazali, co byśmy powiedzieli?…
Jeżeli jest choć jedna taka sprawa – to Bogu niech będą dzięki! Jeśli – na przykład – Boże słowo wpłynęło realnie na naszą modlitwę, która stała się gorliwsza i bardziej serdeczna i szczera; lub jeżeli wpłynęło na nasz sposób rozumienia i praktykowania postu, rozumianego odtąd jako wyrzeczenie się czegoś swojego, aby w ten sposób wyrzekać się samego siebie i własnego „ja”, tak często aż do przesady eksponowanego; jeżeli wpłynęło na nasz sposób praktykowania jałmużny, rozumianej już nie jako rzucenie „piątaka” do puszki dla uspokojenia sumienia, ale nauczyło nas dzielić się z drugim człowiekiem własnym sercem. Jeżeli to wszystko się dokonało, albo cokolwiek z tego się dokonało, to znaczy, że ten Wielki Post, w którym to się dokonało, był wspaniały i udany. Jeśli tak się stało – choćby w jednym elemencie.
Ale jeżeli tak się nie udało – w żadnym? Jeżeli tak naprawdę nic nie jestem w stanie wskazać jako konkretny duchowy owoc mojego przeżywania Wielkiego Postu i wszystkich poprzednich – to o czym to świadczy? I co mam zrobić teraz, co mam zrobić dzisiaj, aby z tych wszystkich elementów, które mam w zasięgu ręki, które co roku otrzymuję już w pierwszym dniu Wielkiego Postu – ułożyć moją odnowioną relację z Bogiem, z drugim człowiekiem, z całym światem i z samym sobą – aby tym razem ułożyć coś konkretnego?
Może, w tym celu, trzeba już dzisiaj zaplanować porządną Spowiedź – ale naprawdę porządną, a więc nie taką pospieszną, jak zwykle, kiedy to wypowiem niedbale jakieś dwa niewielkie grzeszki, żeby coś powiedzieć, albo które od zawsze powtarzam, bez przygotowania i w pośpiechu – tylko tym razem otworzę książeczkę do nabożeństwa i znajdę rachunek sumienia, po czym na spokojnie, pytanie po pytaniu, przeanalizuję swoje życie i uświadomię sobie grzechy, których do tej pory nigdy sobie nie uświadamiałem.
I wreszcie porządnie się wyspowiadam, a nie będę wmawiał sobie i Spowiednikowi, że ja to przecież tak naprawdę nie mam grzechów, bo jakie ja mogę mieć grzechy, jak ja codziennie się modlę i do kościoła chodzę, i Radia Maryja słucham, i wszystkim dookoła dobrze czynię. A że ludzie ze mną nie mogą wytrzymać, że mają mnie już dość po prostu, że wprowadzam wokół siebie atmosferę napiętą lub wprost konfliktową – a, to wina ludzi! Na sto procent! No, przecież nie moja…
I tak sobie za każdym razem wmawiam, a życie upływa i lat przybywa, kolejne Środy Popielcowe przychodzą, ksiądz mi sypie popiół na głowę i przypomina o nawróceniu, ja pokornie schylam głowę i pobożnie się żegnam, a w piątek przyjdę na Drogę Krzyżową, a w niedzielę Gorzkie Żale zaśpiewam, i tak zleci ten Wielki Post jak jeden dzień – i co potem?… Co nowego w moim życiu? Co po tym wszystkim? Co z tego wszystkiego? Aż strach zapytać: po co to wszystko?
I właśnie żeby takich pytań nie stawiać i takich niepokojów nie przeżywać – postanówmy sobie najmocniej i najszczerzej, jak tylko serce nasze potrafi, że ten Wielki Post będzie inny od poprzednich. Będzie konkretny. Owocny. Odważny. Sensowny. W tym celu już dzisiaj podejmijmy odważne, bardzo konkretne postanowienia, ale takie, jakie trzeba podjąć, a nie takie, jak się zwykło podejmować, a więc niejedzenie słodyczy czy niejedzenie kolacji. Wielki Post – to nie kuracja odchudzająca.
Wielki Post – to czas upragniony, to czas święty, to czas zbawienia. Niech tym razem takim naprawdę będzie – ten mój osobisty Wielki Post!
Serdecznie Zapraszamy na Nabożeństwa Wielkopostne. Droga Krzyżowa dla dzieci o godz. 16.45 oraz dla dorosłych i młodzieży o godz. 17.00. Gorzkie Żale z kazaniem pasyjnym o godz. 16.30.
